Dziś zacznę omawiać prace związane z przekształcaniem SsangYong Rextona w “wyprawówkę”.

Obejmują one zabudowę z wygodnym spaniem w środku auta oraz miejscem na wszystkie wyprawowe klamoty (sprzęt biwakowy, lodówkę, wodę do picia i podgrzewaną do mycia, zapas jedzenia, rzeczy osobiste, hi-lift, łopatę, narzędzia, sprzęt offroad itp.).

Według moich założeń, Rexton ma służyć do wygodnego podróżowania dla dwóch osób, bez bagażnika dachowego. Starałem się jednak opracować rozwiązanie, które wykorzystać będzie można także do wypraw w większym składzie, a więc bez pozbywania się tylnych siedzeń (oczywiście wtedy konieczny będzie dachowy bagażnik i namiot dla pozostałych osób).

Dodatkowo chciałem, aby zabudowa była “modułowa”, tzn. zapewniająca możliwość korzystania z niej w całości lub z wybranych jej elementów oraz bardzo łatwy montaż i demontaż także w innych autach. Założyłem, że poradzić sobie z nim powinna jedna osoba w piętnaście minut w fabrycznym aucie (bez rozbierania czegokolwiek, wykorzystując jedynie fabryczne punkty mocowania).

Zaznaczam, że to co poniżej pokazuję, jest wykonanym szybko prototypem produktu, który oferować zamierzamy w naszym warsztacie. Zrobiony jest z gołej sklejki, która docelowo – zależnie od życzeń i wersji cenowej – może być malowana zwykłą farbą, Raptorem albo oklejana tkaniną obiciową. Przewidujemy też zastosowane profesjonalnych okuć (narożniki, zamki, klamki itp.) oraz alternatywnych wobec sklejki materiałów.

Całość w Rextonie, po otwarciu klapy bagażnika, wygląda tak:

A tak od środka, za tylną kanapą:

W dolnej części znajdują się dwie skrzynie, wsuwane jak szuflady:

Każda ma ucha do noszenia:

Ponieważ są stosunkowo niskie, mają podwyższające nóżki. Dodałem także podpórki wieka, które po ich otwarciu zapewniają wygodne korzystanie ze skrzynek jak z turystycznych stolików (nie trzeba ich już kupować ani zabierać na wyprawę) i przenośnej kuchni (skrzynki przeznaczone są na naczynia i produkty spożywcze, a w jednej na stałe zamontowana jest gazowa kuchenka.

Każda skrzynka posiada przytwierdzone do dna pasy umożliwiające zamocowanie wszystkich włożonych do środka przedmiotów, aby nie brzęczały podczas jazdy.

Pomysł na taką “przenośną kuchnię” wynika z moich wyprawowych doświadczeń. Otóż kiedyś miałem tylko wysuwane szuflady, bez możliwości ich przenoszenia. Powodowało to konieczność przebywania przy samochodzie, aby coś ugotować. Nie sprzyjało to integracji z innymi uczestnikami wyprawy, nie zawsze też było wygodne, zwłaszcza w słońcu lub deszczu. Przenośne skrzynki dają swobodę. Można je ustawić gdziekolwiek (np. w namiocie lub pod zadaszeniem), dostawić krzesełka i kuchcić wspólnie w towarzystwie…

Wyjmowane skrzynki pozwalają także na wykorzystanie miejsca pod nimi. Przestrzeń tam ma 8 cm wysokości i mieści wiele drobnych i przydatnych klamotów:

Za skrzynkami pozostaje też trochę miejsca dostępnego od środka auta, po złożeniu tylnej kanapy, bo są krótsze od “kredensu”:

Przydatne są też pozostałe “zakamary”.

Pierwszy jest nad “kredensem”, z siatką do mocowania bagażu:

W Rextonie mieszczą się tam dwie lub trzy walizki (albo torby), o łącznych wymiarach 110x70x23 cm (w innych samochodach przestrzeń ta może się różnić). Trzymam w nich na wyprawach rzeczy osobiste.

Jest to bardzo wygodne i praktyczne w sytuacjach, gdy chce się lub trzeba skorzystać z hotelu (zawsze to podkreślam, że szykując auto na wyprawy trzeba przewidzieć konieczność rozstania się z nim nawet na kilka dni, np. z powodu koniecznej naprawy u mechanika). Zwykłe walizki lub torby sprawdzają się wtedy najlepiej, tak samo jak nie za duża lodówka, którą można zabrać i włączyć do prądu w hotelowym pokoju.).

Dwa kolejne “zakamary” to wolne przestrzenie przy nadkolach:

Po prawej stronie trzymam zwykle taśmę kinetyczną oraz opaskę do drzew i szekle. Po lewej zestaw kluczy, kompresorek, worki na śmieci oraz przybory toaletowe i wąż do prysznica (omówię go w następnych częściach, razem ze sposobem na ciepłą wodę).

Teraz przejdźmy do montażu oraz “działania” rozkładanego łóżka.

Oto moduł pierwszy – “kredens”, w którym mieszczą się skrzynki:

Poniżej widać też moduł drugi – “skrzynię” na materac i pościel. Stawia się go na “kredensie”.

Widać też tutaj moduł trzeci – “łóżko”.

Zdjęcie poniżej pokazuje je osobno, podczas wkładania do auta, a następne razem z “kredensem” i “skrzynią”, zamknięte i rozłożone:

Rozłożone “łóżko” ma 190 cm długości i 120 cm szerokości. Śpi się z nogami w “skrzyni”.

Oczywiście na sklejce rozkłada się materac. Ja preferuję z gąbki o grubości 6 cm, ale można też zastosować dmuchany. Aby mieścił się do skrzyni ten z gąbki, podzieliłem go na trzy części (na zdjęciach jest goła gąbka, ale oczywiście będzie obszyta tkaniną).

Tak to wygląda w samochodzie:

Zwróć uwagę, że w “skrzyni” obok materaca jest miejsce na śpiwory, poduszki i piżamy. W czasie jazdy będą szczelnie zamknięte, więc nie zakurzą się.

Zgodnie z początkowym założeniem, montaż jest bardzo prosty i szybki. Zaczyna się od włożenia do auta modułu pierwszego przy złożonej tylnej kanapie:

Aby go zamocować wystarczy użyć typowych pasów do mocowania ładunku, wykorzystując fabryczne zaczepy do tego przeznaczone:

 

Zobacz przy okazji, że w Rextonie jest idealne miejsce na hi-lift pod tylną kanapą. Jest tam dokładnie dociśnięty i nie trzeba stosować żadnych uchwytów:

Jeśli nie potrzebujesz łóżka, to z “kredensem” (ze skrzyniami-szufladami lub bez nich) możesz na co dzień jeździć.

Aby mieć łóżko trzeba zamontować kolejne moduły. Ja w prototypie użyłem do tego śrubek, przez co trwało to około pięciu minut, ale w wersji dla klientów przewiduję zastosowanie szybkiego połączenia, które czas tej czynności skróci do około minuty.

A oto jak rozkłada się łóżko:

Zacząć należy od przesunięcia do przodu przednich foteli i złożenia tylnej kanapy (ja na wyprawy w dwie osoby wymontowuję tylną kanapę, więc odpada mi ta czynność).

Następnie należy odpiąć rzepy trzymające rozkładaną platformę łóżka i ją rozłożyć:

Po tym konieczne jest “podwieszenie” platformy łóżka z przodu. Wykorzystywane są do tego dwie linki zaczepiane karabińczykami do oczek wykonanych z taśmy przewleczonej przez uchwyty pasów bezpieczeństwa.

Teraz już tylko wystarczy rozłożyć materac i pościel… Na wprawie, całość zajmuje mniej niż minutę.

Na koniec dodam, że cała konstrukcja waży około 25 kg. Spanie testowałem z obciążeniem dwóch osób, o łącznej wadze około 160 kg. Sądzę, że spokojnie wytrzyma nawet 200 kg.

Jeśli chodzi o koszty, to na użyte materiały wydałem około 1200 zł (sklejka, materac, śrubki, wkręty, zawiasy itp). Sądzę, że komercyjnie rozwiązanie (z ładnym wykończeniem), będziemy mogli oferować za około 3000 zł.

Zobacz więcej o moim Rextonie:

Wojtek Bednarczyk, e-mail: w.bednarczyk@polskioffroad.com

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here